Ostatnie wpisy

Nie mam

Nie mam najlepszego czasu ostatnio. Czuję się przytłoczona. czuję się niezrozumiana. Tylko wizja nadchodzącego długiego weekendu pod koniec miesiąca mnie jakoś pociesza :) mam nadzieje, ze w pracy się wszystko poukłada i sie uda mieć długi weekend, bo jak na chwile obecna jeszcze nie wiadomo :( .

Przyszły tydzień znów „zadaniowy” zanim się pewnie obejrzę, znów będzie piątek. czy to dobrze? nie wiem.

Nieuchronnie zbliża się Boże Narodzenie, a ja nie wiem, czy chcę. Ono przypomina mi o nieuchronności upływającego czasu. Jeszcze nie wiemy, gdzie będziemy je spędzać. Wiem, że nie będzie łatwo.

Dziś

dziś tylko to

Dziś wstałam

Dziś wstałam z lekkim bólem głowy, ale to chyba wynika z tego, że ciśnienie sakcze, nie cierpię tego u siebie :( na razie czekam az mi przejdzie, jak nie przejdzie, trzeba bedzie proszka łyknąć :)

Weekend zapowiada sie w gronie rodzinnych spotkań, co mnie bardzo cieszy. Już się nie mogę doczekać.

Życzę Wam miłego weekendu i miłego odpoczynku!!

NO i po „imprezie”

Hejka kochani. Z ogniska urwalismy sie szybciej niz myslalam, (jak widac jestem tu i piszę:) ale ok. Zimno było jak cholewcia, nosy nam pomarzły i nie tylko. Ogólnie przyjemnie, ale mnie juz chyba nie bawia imprezy na powietrzu przy temperaturze 7 stopni.:( no kurka wodna, wiem, ze to spotkanie „pracowe” ale nie można było wymyslic spotkania w jakims lokalu zamknietym coby dłużej można posiedziec pogadac, a nie tylko z zimna sie trząść?:( ech szkoda gadać. W każdym razie pokazałam sie, cobym nie był ta, która sie nie integruje :)

Do domku wrócić było miło, bo juz kaloryferki rozkrecone troche zostawlam, jakies testowe na razie ogrzewanie nam włączaja, sprawdzajc szczelnośc, ale cieplej jest. Gorący prosznic był doceniony tak jak nigdy.

Ogolnie na plus.

Jutro

Jutro idziemy na ognisko:) troche pogoda nie sprzyja, ale licze, że fajnie będzie:) jak będzie do kitu, to sie „urwiemy” i wrócimy do domku :) mam nadziejej szczerze mówiąc, że nie będzie aż tak zimno i ze da sie wytrzymać. Wlaśnie słyszę za oknem, że deszcz zaczął padac… i juz sama nie wiem, co mam myśleć… hmmm no cóż. poczekamy zobaczymy.

poza tym w pracy kolowrót, czasem juz nie wiem jak sie nazywam i w co mam najpierw ręce włożyć. czuję sie jak mały chomik na karuzeli biegne biegne i ciagle nic. :D Ale ale w tym tygdniu udało mi sie zamknac kilka ważnych spraw w pracy, jestem spokojniejsza.

Potrzebuję zeby zdarzył sie jakiś długi weekend, bo w obecnej postaci nie potrafie zregenerowac sił. 48 h to dla mnie za mało. I cóż tu począć? :)

 

Czas mi ucieka

Już październik. Mam nadzieję, że to będzie miesiąc spełniania marzeń.

Nie chce twkwić w swojej utopii. Tam nic nie ma.

***

Mężyk na meczu. Mam czas wolny:) na maseczki i inne kobiece pierdółki:) Także full relaks:) I nas rozlewiskiem oglądam żeby było całkiem…

lece czytac co u Was

Dziś niedziela

Ostatni z dni weekendu, który mi pozostał na odpoczynek.

Tak w sumie, to nie wiem, co mam z nim zrobić. Ogarnąć chatę, bo mężulo jak jest sam, to troszkę sobie „luzuje”, wszędzie panuje niemiłosierny chaos i kurz:). A może odpoczywać leżeć do góry brzuchem i nie myśleć o tym, co dookoła :) waham sie :) (a może wacham sie? :) ) :D

Tak czy tak, przemęczać się dziś nie będę. Może troszkę ogarnę :)

Słońce piękne, zapowiada się ładny dzień.

 

Takie tam

Ostatnio mało piszę. Nie potrafię wszystkich moich myśli tutaj uzewnętrznić. Nie potrafię wstukać w klawiature i pozbyć się czasem tego ciężaru myśli….

Ostatnie 3 dni bardzo męczące. To, z czym walczę, pojawiło się znowu.

Kładę się spać z potwornym bólem głowy, nad którym nie panuję….

Mój ogranizm ma dość.

Broni się.

Daje mi znaki.

Teraz na szybkiego biegnę do Was, bo mam zaległości.

Jadę

Jadę tam, by osiągnąć Cel.

Nie mam siły, złe myśli otaczają mnie podczas pakowania.

Który to już raz?

Muszę zebrać się w sobie.

Muszę.

Zdrówko

Od wczoraj utrzymuje się moje złe samopoczucie. Nos mnie „swędzi” lekki katar, ogólne rozbicie… ehhhh Muszę wziąć się za siebie. Myślałam, że jak będziemy nad morzem, to moja odporność trochę wzrośnie…. a tu klops.

To wszystsko w połączeniu z ogólnym zmęczeniem, w pracy wszystkim „na wczoraj” tworzą mieszankę nie do zniesienia.

Nie mam weny do nieczego, w tym też do pisania.

ps. Znacie jakieś dobre preparaty na wzmocnienie odporności?