Sierpień…
Lubię to przejście pomiędzy gorącym latem a jeszcze nie tak całkiem zimnym wrześniem.
Jest wtedy tak w sam raz. Trochę żal, że lato juz ucieka…
ale i to oczekiwanie na góry złotych liści szeleszczących pod stopami.
Lubię to.
Powietrze zaczyna inaczej pachnieć. Tak „latowo-jesienno”. Dziwnie.
Deszcz pachnie inaczej.
Nie tak upalnie.
Ale tak złotojesienno.
Wspaniała pora.
Próbuje jak najdłużej zatrzymać ten czas.
Odchodzącego lata i jeszcze nie doszłej jesieni.
Lubię ten moment roku.
Próbuję go zapisać jako stan umysłu….
A u Was czym pachnie powietrze?
…
Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu za pomocą RSS 2.0 feed. Możesz leave a response, or trackback z Twojej własne strony.



Lubię jesień, szczególnie tę złotą. Mam wtedy więcej energii, siły, i wieczory są dłuższe i jest czas na czytanie książek.
Ja też lubię złotą jesień. Oby była jak najdłuższa.:)