Ostatnie wpisy

2012

Z okazji Nowego Roku życzę Wam moi Drodzy Czytacze spełnienia najskrytszych marzeń.

Dziękuję, że „mnie słuchacie”. Dziękuję, że czytacie.

ps. cichych czytaczy zapraszam do pozostawienia linków w komentarzach. Z chęcią poczytam, co u Was.

Pozdrawiam!

Podsumowując….

Ostatnie dwa miesiące przebiegały pod znakiem pracy, pracy, pracy. Niewiarygodne, ile można z siebie wykrzesać siły, aby „jednak to zrobić”. Niewiarygodne. Ja czuje się trochę „niesprawiedliwie”. Wiem, ze w ciągu tego czasu przeszłam „8000 kryzysów”, nienawiści do pracy, pracy ponad siły. pracy, nieludzkiej, ktorej nikt nie doceni. Walki z sobą, odrzucenia tego, ze może „by w koncu coś zawalić, to by się jeden z drugim opamiętali ze na taki ogrom pracy za mało jest ludzi. za mało. za dużo stresu, obowiązakow, odpowiedzialności, za mało rąk…

To był dla nie koszmarny czas. Zagubiłam się. zagubiłam, to, co dla mnie najważniejsze. Zmęczyłam sie niesamowicie, wykończyłam wręcz, nie potrafiłam złapać dystansu do wszystkiego. Mówiłam sobie „byle do końca grudnia”, juz nie będę mięczak, wytrzymam…. a jest już styczeń i ta sytuacja wcale się nie zmienia. Ktos się może przyzwycaił? Ze można z nas „wycisnąć” więcej???? ze skoro arz się udało, to uda się i kolejne??? Jest styczeń. A pracy tyle samo. Nic się nie zmieniło. Może tylko ja staram się zmienić?

Musze postawić granice, gdzie jest praca, gdzie jestem ja. To, ze grudzień tak wygladal, to ze pracowalismy w świątki piątki i niedziele, nie może oznaczać, ze zawsze juz tak będzie. Bo daliscie rade. Bo dałaś rade.

Muszę pozwolić sobie „raz nie dać rady”. Bo ja jestem najważniejsza, moje zdrowie, mój dom, moja rodzina.

Szukam pomysłu jak to zrobić.

Świątecznie

Kochani! Zdrowych przede wszystkim, pogodnych, wypełnionych miłością i ciepłem rodzinnym Świąt….

Bez „sztywniactwa”, robienia czegoś na pokaz, niedomówień, ciekawskich pytań, wzajemnych żalów, złośliwości, obcości…

Świąt takich, o jakich marzycie.

ps. jak sie ogarnę, to będę.

Kochany Mikołaju

Kochany Mikołaju

w tym mikołajowym jutrzejszym dniu proszę Cię…..o wiesz co :D

Niedzielka

Od rana troszke popracowałam (niestety:( ale teraz juz siadam i na allegro szukam prezentów świątecznych.:)

somsiad naparza wiertarka od rana, dziwię się, że męzyk jeszcze spi:)

remont robi, i chyba zapomnial, ze dzis niedziela, dzien odpoczynku. Mam nadzieje, ze zbliza sie juz do konca, bo przysięgam, ze niedługo wyjdę z siebie…..

nie słyszę swoich myśli.

wrrr

ps. najpierw oczywiście poczytam, co u Was.

ps.dziekuje za wszytskie komentarze, jednocześnie pozdrawiam wszytskich”cichych czytaczy” :)

Fajna sobota

Fajna sobota. Mimo brzydkiej pogody (wieje) przymusowego sprzątania :) . miło. domowo, ciepło.

Tylko wieczorem jakaś padniętajestem. zero energii. wzielam witaminki i zaraz ide  do łóżka.

oby to nie bylło jakieś choróbsko.

Jutrzejsza niedziela wypełniona będzie rozmowami, spotkaniem, ciastem i kawą :) .

Film

Był film. Smiech i łzy.

… a w pamięci utkwiło To.

polecam.

Sobotnio

Dziś małe ogarnięcie domku, trochę odpoczynku, książki, ciepła i dobrego jedzonka :D .

Czyli tak, jak lubię.

Jutro będziemy zaś TU.

Chciałabym

Chciałabym mieć psa. Może być taki.

labrador

Mało piszę

Mało piszę, ale zdążam czytać co u Was. to mój popołudniowy kilkuminutowy rytuał. Siadam i czytam co u Was, jakbyście było obok.

Nie potrafię się na swoim blogu do końca otworzyć, mam wiele spraw które mnie „męczą” a o których chciałabym napisać.

Ale jest za trudno, za ciężko, za mało przestrzeni do oddychania. Zbyt głębokie i trudne myśli zasypują moją głowę.

I co dalej?